Przygotowujemy marynatę do żeberek: w miseczce mieszamy ze sobą olej, miód, musztardę i mieszankę przyprawową do soczystych żeberek. Mięso kroimy na mniejsze kawałki, marynujemy i odstawiamy na pół godziny.
Zamarynowane żeberka przekładamy do naczynia żaroodpornego. Wkładamy także pokrojone w ćwiartki dwie cebule czerwone, ząbki czosnku. Podlewamy jasnym piwem. W trakcie pieczenia odwracamy żeberka na drugą stronę i opcjonalnie dolewamy więcej piwa. Piec przez minimum 90 minut w temp. 180 stopni.
Pieczemy pod przykryciem, 15 minut przed końcem pieczenia odkrywamy przykrywkę naczynia żaroodpornego i dopiekamy. 10 minut przed końcem pieczenia smarujemy wierzch żeberek odrobiną miodu, dzięki czemu zrobi się chrupiąca glazura.
Nie zrobiłam zgodnie z przepisem, więc trudno powiedzieć. Bez piwa i cebuli.
Po 2 godz. były miękkie ale smak przyprawy Kamis mi nie odpowiada.
Robiłam kiedyś z przyprawą Kamis, ale to była przyprawa „żeberka orientalne”, ale jest już wycofana ze sprzedaży.
Składniki:
- około 1 kg żeberek (chyba)
- dymka
- włoszczyzna
- składniki do marynaty
Marynata
- sos sojowy – 4 łyżki
- ocet winny lub ryżowy – 4 łyżki
- miód – 2 łyżki do marynaty i 2 łyżki do polania w czasie pieczenia
- czosnek
- olej sezamowy – 1 łyżeczka
- olej arachidowy – 2 łyżki
- papryka słodka
- cynamon
- przypraw „pięć smaków” – 2 łyżki
- trochę imbiru
- może być słodkie wino ryżowe
Żeberka kroimy na porcje, solimy i wstawiamy na noc do marynaty, najlepiej zawinięte w worek foliowy. Jak się nie da, to co najmniej na dwie godziny przed pieczeniem.
Pieczenie (sprawdzone wg przepisu Izy i Kamili)
Piekarnik rozgrzać do 180-200 stopni. Pojedyńczą warstwę rozłożyć w żaroodpornym naczyniu. Piec przez godzinę często odwracając i smarując marynatą. Po tym czasie przykryć żeberka folią aluminiową i piec je do czasu aż się lekko zrumienią, a mięso będzie miękkie i dobrze odchodzące od kości. Pod koniec posmarować trochę miodem.
Piekłam w sumie 2 godziny, końcówki lubią się od razu przypalać, tzn. miód się karmelizuje, więc zaglądać co 15 minut. Po godzinie przykryłam folią i nawet trochę obniżyłam temperaturę plus wrzuciłam do brytfanny grubo pokrojoną włoszczyznę i dymkę. Wyszły świetne. Zależy też od żeberek. Moje były tłuste, z dużą ilością mięsa.
Można też usmażyć je w woku. Tutaj wideo:
Najnowsze komentarze