Boże Narodzenie 2018

Wigilia 2018

Za dużo prezentów – Za mało żarcia choć wydawało się, że będzie za dużo i oddamy biednym

Przyjechał Nuno, mieszkał u nas około tygodnia. Uczestniczył w przygotowaniach. Upiekł ciasto bolo rei, pączuszki dyniowe i pudding ryżowy.

W wigilię byli u nas:

  • Nuno
  • Janek, Lesja i Ania
  • Florek i Kasia

Było za dużo prezentów, nie dogadaliśmy się. Dorośli dostali po 5 prezentów, a dzieci zostały nimi zarzucone. Nuno przywiózł dla każdego pamiątkę z Portugalii.

Prezenty rozdawał Florek w czapce Mikołaja. Rozdawanie przeciągnęło się długo, było w przerwie przed deserem. Wszyscy za długo czekali na kawę i deser, znudzili się trochę. Jak skończyliśmy rozdawać prezenty, to było już po godz. 21 i dopiero wtedy podaliśmy kawę i ciasta. Za późno. Na kolędowanie z Florkiem już nie starczyło czasu. W przyszłym roku trzeba zlikwidować prezenty dla dorosłych i zredukować dla dzieci. Ale Justyna była bardzo zadowolona.

Prezenty

Ja kupiłam kalendarze Beaty Pawlikowskiej dla Lesji i Ani, książkę Finansowy Ninja dla Janka, elementarz angielsko polski Beaty Pawlikowskiej dla Nuna, książkę kucharską Beaty Pawlikowskiej z przepisami z kaszy jaglanej dla Justyny i dużą podświetlaną lupkę i portfelik dla Światka.

  • Nuno przywiózł każdemu dorosłemu i dziecku drobiazg z Portugalii – podkładki pod szklanki z kafelkiem, lusterko, ozdobne puzderka na biżuterię.
  • Jankowie dali w prezencie – mnie i Justynie kosmetyki, dzieciom gry.
  • Justyna kupiła mnie i Kasi mydełko, Florkowi wielki ołówek.
  • Każdy dostał od dzieci własnoręcznie zrobione herbatki i kakao świąteczne.
  • Dzieci dostały:
  • Od Nuna – fabryka mydełek i fabryka żelków
  • Od Światka – kleje i taśmy klejące
  • Od babci Danusi – duże klocki Lego (każde dziecko osobne)
  • Ode mnie i Justyny na spółkę – Jagoda wielkie pudło z kredkami i farbami (gigantyczne), Jaśmina chodzącego Jednorożca
  • 8 OSIEM GIER (ode mnie Jaśmina Monopoly i Abalone, Jagoda Pociąg i Pentago, od Janków gra 5 Sekund. Poza tym Duszki, Geniusz.
  • namiot – kupiony spontanicznie przed wigilią

Telefon od świętego Mikołaja (kaczka z Japonii / paczka z Laponii) nie bardzo się udał, chyba już są za duże.

Menu Wigilia

  • Śledzie 3 rodzaje:

Śledź z niczym, śledź smażony w zalewie (moja premiera, był zbyt słony, nie wiem dlaczego) plus sałatka śledziowa Hańskiej zrobiona przez Justynę.

  • Sałatka jarzynowa moja z 2 dwóch puszek groszu, duża
  • Sałatka warstwowa warzywna przyniesiona przez Kasię (wielka micha)
  • Sałatka z boczniaków z cebulą zrobiona przez Justynę – wege, bardzo dobra
  • Kompot z suszu, 2,5 dużych dzbanów
  • Pasztet z soczewicy zrobiony przez Justynę – bardzo dobry, wyborny, na drugi raz trzeba więcej
  • Pierożki z kapustą i grzybami zamówione u Ukrainki poleconej przez uczennicę Justyny – smaczne, ale ciasto trochę zbyt twarde. Odgrzewając je podsmażyłam trochę za bardzo i wtedy ciasto zrobiło się zbyt twarde (twardawa skórka). Zamówiliśmy 50 pierogów średniej wielkości. Wszystkie poszły – zostało dosłownie 5 sztuk dla Nuna na drugi dzień, a liczyłam, że będziemy na drugi dzień sobie odgrzewać. Wniosek: zamawiać więcej pierogów, 70 sztuk, jeżeli ma zostać na drugi dzień dla Nuna i trochę dla innych.
  • Barszcz bez zakwasu (wege) – premiera barszczu do pierogów mojej roboty. Wyszedł wyśmienity. Zrobiony według przepisu Pascala
  • Karp z ćwikłą
  • Wypiliśmy 4 butelki białego wina, pół butelki madery od Nuna i 3 kartony soku pomarańczowego. Kompot też poszedł, trochę zostało na drugi dzień.

Karpia kupił Janek (filet, nie dzwonka) i przyniósł w przeddzień. Smażyłam tuż przed podaniem bez żadnych uprzednich podsmażań. Na tytanowej patelni smażą się wyśmienicie, nie przywierają. Usmażone były rewelacyjnie, chrupkie. Nie używać żadnych innych trików z wcześniejszym podsmażaniem i odgrzewaniem itp. Smażyć bezpośrednio przed podaniem, idzie szybko jeżeli jest dobra patelnia.

Po podzieleniu tych kilku filetów (około 6) wyszły 22 porcje, z czego 5 porcji zjedliśmy ze Światkiem w przeddzień, bo byłam przekonana, że jest tak dużo. Na wigilię podałam 17 porcji i poszły wszystkie!! Oczywiście było tam kilka małych porcji, ale i tak liczyłam, że będzie za dużo i zostanie na pierwsze święto do podania na zimno i że utoniemy w tym karpiu. Jak Janek przyniósł te kilka filetów, to nawet chciałam część zamrażać. A przecież Nuno i bodajże Jaśmina nie jedli. Bo liczyłam po 1 porcji dla każdego. A tak smakowały, że jedliśmy po dwie porcje i więcej, z dokładkami i jakby było więcej to też by poszło.

Wniosek: karp smakował najbardziej ze wszystkich dań. Jeżeli chcę, żeby na drugi dzień zostało trochę karpia na zimno, to kupując trzeba liczyć po 3 porcje na osobę!!

Kupiłam też mrożone kurki chcąc zrobić dla Nuna makaron z kurkami. Udusiłam w śmietanie, ale były trochę gorzkie, wyrzuciłam.

Desery

  • Sernik lemonkowy – Justyna
  • Makowiec – Justyna – 5 makowców!! Zużyła 2 puszki masy makowej. Na drugi dzień świąt nie zostało nic! Ja nie spróbowałam ani kawałka. 1 makowiec został rozdany na wziątki.
  • Bolo rei – Justyna z Nunem (okrągły keks drożdżowy)
  • Pączki dyniowe – Nuno
  • Pudding ryżowy – Nuno
  • Ciasto z toffi – przyniosła Kasia
  • Strucle z Lidla – kupiłam 3 średniej wielkości – 2 strucle rozdałam na wziątki (Ignacy i Kasia)
  • Słodycze typu żelki, czekolady, cukierki

Deserów było NIE za dużo!! Pierwszy poszedł pudding i ciasto z t0ffi Kasi. W drugi dzień świąt z ciast zostało do zjedzenia tylko Boko rei (plus cukierki, czekoladki itp.)

Pierwszy dzień świąt

W pierwszy dzień świąt byli u nas:

  • Nuno
  • Kasia i Florek
  • Ignacy

Ignacy wpadł spontanicznie zaproszony przez FB. Wynajmuje mieszkanie 2 pokoje na Żoliborzu, płaci 1800 zł.

Nadrobiliśmy kolędy – Florek grał i my śpiewaliśmy przy deserach korzystając z pomysłowych śpiewniczków przygotowanych przez Jagodę.

Menu 1 dzień świąt

  • Śledzie 3 rodzaje
  • Sałatka z boczniaków dla Nuna
  • Kilka pierożków z barszczykiem wyłącznie dla Nuna
  • Sałatka jarzynowa moja – poszła cała
  • Sałatka warstwowa Kasi – poszła prawie cała
  • Boczek pieczony na zimno
  • Galaretka z kurczaka zrobiona z połowy kurczaka (wyszło 5/6 miseczek, o połowę mniej niż zwykle) plus sos tatarski
  • INDYK PIECZONY PODANY NA GORĄCO Z ZIEMNIAKAMI HASSELBACK i żurawiną
  • I ciasta oczywiście
  • Wypiliśmy 4 butelki czerwonego wina plus soki

Spontanicznie wymyśliłam żeby podać indyka na gorąco, a Justyna zrobiła pyszne pieczone ziemniaki. Podaliśmy z żurawiną i czerwonym winem, bardzo smakowały. Podaliśmy indyka PO ZAKĄSCE. Gdybym podała indyka jako danie główne, to zjedlibyśmy dwa razy więcej. Podawać PO zakąsce.

To nie było zaplanowane, więc na drugi dzień świąt tego pieczonego indyka dużo nie zostało. W wigilię upiekłam 4 udźce uważając że to będzie za dużo, ale miałam podawać na zimno plus na kolejne dni tylko dla nas na gorąco na obiad. Indyk podany na gorąco oczywiście zszedł w dużo większej ilości niż planowałam, no i ziemniaki też.

Drugi dzień świąt

Gości nie mieliśmy (z wyjątkiem Nuna). Na obiad indyk pieczony plus tacka ziemniaków hasselback z poprzedniego dnia i Nuno dogotował ryżu, bo ziemniaków było za mało na pełny obiad. Na wszelki wypadek wyjęłam z zamrażalnika 1 udziec, który tam włożyłam w wigilię i go upiekłam przed obiadem. Wypite 2 butelki i wina i prawie cała butelka wódki.

Nuno zjadł ziemniaki plus trzy ostatnie pierożki z barszczem plus reszta sałatki jarzynowej.

Z ciast został tylko bolo rei i dwie porcje sernika. Wszystkie inne poszły w dwa poprzednie dni!

Remanent 1 dzień po świętach

Zostały dosłownie resztki indyka na obiad, ziemniaki dokupiliśmy. Nic innego nie zostało. Nie ma ciasta, nie ma sałatki jarzynowej, poszło 6 galaretek z kurczaka. Zostały resztki pieczonego boczku. W lodówce hula wiatr.

Wnioski ogólne:

Za mało: pasztetu z soczewicy, karpia i pierożków. Za mało makowców (miękkie, szybko schodzą). Za mało ziemniaków w domu na wypadek gdyby podawać dla gości. Za mało indyka o ile podajemy na gorąco (jeżeli na zimno to za dużo). Za mało sałatki jarzynowej! (na drugi dzień świąt została tylko 1 porcja dla Nuna). Potrawy wegetariańskie schodzą w większej ilości, bo Nuno nie je innych. Czyli ziemniaki, sałatka, pasztet wege, pierożki. Przez trzy dni poszło 8 butelek wina.

Lampki na choinkę są dobre, wystarczają na dużą choinkę. Jest 10 m łańcucha kolorowych lampek i 10 m łańcucha białych żarówek. Z tym, że te białe mają nieładne, zimne światło. Jeżeli dokupować to białe ciepłe światło! Dokupiliśmy też duży czub.

Sylwester i Nowy Rok

Zrobiłyśmy dwa bigosy – mój zwykły i wege dla Nuna. Faworków ani sałatki jarzynowej nie było. Na wieczór sylwestrowy Nuno przygotował pizzę i tapasy (różne przekąski).

Menu

  • Tapasy
  • Bigosy
  • Sałatka żółta z curry Justyny – wybitnie smaczna!
  • Tiramisu
  • Kaczka na Nowy Rok i na następny dzień, pieczone piersi z klasycznego przepisu pieczona kaczka w pomarańczach.

Wyszła niby świetnie, była mięciutka, ale mi nie smakowała, Justynie też nie, tylko Światek był zadowolony, bo była bardzo miękka, różowa. Smakowała trochę jak wątróbką, nie była przyrumieniona (z wyjątkiem skórki). Było 5 tacek piersi po dwie piersi każda.

NIE KUPOWAĆ PIERSI

Z tych 5 tacek było jedzenia na trzy dni. Drugiego stycznia Justyna z części piersi zrobiła pyszną potrawę chińską – makaron ze smażoną kaczką.

Poniżej zdjęcia z Wigilii i z pierwszego dnia świąt:

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *